„Motylek” w banku

Dziś ma stabilną pracę, rodzinę, działa społecznie. Jednak nie od razu było tak dobrze. Zwłaszcza, że od urodzenia Przemysław Sobieszczuk zmaga się z chorobą, w której wyniku nie ma skóry, jak każdy, lecz ukryte pod opatrunkami pęcherze i rany.
Source: niepelnosprawni.pl

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.

Witryna wykorzystuje Akismet, aby ograniczyć spam. Dowiedz się więcej jak przetwarzane są dane komentarzy.